
0233851700
0233851715| P | W | S | C | P | S | N |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 30 | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | 1 | 2 | 3 |


We wrześniu 1993 przyjechałem na służbę do sanktuarium Notce Dame w Montligeon. Przybywszy tam, otworzyłem nową stronę mojego życia kapłańskiego, skupionego dotąd w parafii, głównie w pracy z młodymi. Przed przyjazdem pobudzony byłem 2 kwestiami.
Spotykałem pielgrzymów, ludzi przybywających tu, przygniecionych cierpieniem. Myślałem także podtrzymywać nadzieję rodzin, stawiając pytania dotyczące życia wiecznego.
Zagadnienia, przed którymi nikt z nas nie czułby się całkowicie swobodnie. Znałem od strony intelektualnej odpowiedzi Kościoła. Ale wiedzieć to jedno, a żyć to drugie.
Zdałem sobie sprawę z mojej wiary i ufności w czasie dni i nocy. Przestraszyło mnie to trochę.
Przybyłem z moim małym bagażem: 30 lat służby, odrobina teologii poprzez lekturę, sesje formacyjne i to, co miałem z wiary, nadziei, miłosierdzia, ciężkiej orki i zahukania przez 50 lat radości, doświadczeń i towarzyszenia Chrystusowi.
Pierwsze wspomnienie, które przychodzi mi na myśl, kiedy zagłębiam umysł w tym, co widziałem, to liczne listy otrzymywane przez sekretariat. Cztery osoby przeglądają korespondencję i podają mi listy, które wg nich zawierają prośbę.
Zaczynając od kilku słów napisanych z sercem przez strapione osoby, spróbowałem odpowiedzieć, wg własnej wiary i nadziei. Trudno dotrzeć do kogoś, kto wstydliwie napisał kilka linijek o swoim cierpieniu i prośbie.
Jak mówić o miłości i trosce Boga, jeśli nie zaczniemy od pokazania, że w nas mieszka? Jaka radość dowiedzieć się z drugiego listu, że przyniosło się nieco Bożej miłości, ożywiło się nadzieję!
Moje drugie wspomnienie to zgromadzenie pielgrzymów w wielkiej bazylice. Kiedy cały ten lud wyraża swą wiarę śpiewając z całego serca, chwytają nas emocje. Jak piękny jest ten lud, który wyznaje swą wiarę! To „teofania”. Bóg, który się ukazuje! Wierzę, że w miejscach pielgrzymkowych jest szczególnie silna żarliwość. Jest to doświadczenie Kościoła, który umacnia i nawraca. Próbując żyć misją, którą Kościół powierzył mi w Montligeon, mogłem przeżywać Kościół w sposób nowy, w jego wymiarze uniwersalnym. Dzieło prowadzi nas ku wchodzeniu w relacje między kontynentami. Księża przyjmują przy swoim stole osoby przybyłe z różnych stron. Centrum przyjęć- Ermitaż, przyjmuje grupy o różnej wrażliwości chrześcijańskiej. Te liczne spotkania pomagają księdzu, którym jestem, stawać się- taką mam nadzieję- trochę bardziej sługą miłości uniwersalnej Pana.
W Montligeon nie spotykałem wielu niewierzących, czy osób innych Religi. Przeciwnie- napotykałem wielu mężczyzn i kobiet wiary, z pewnością żywej, ale którzy nie byli dobrze „ewangelizowani”. Kogo nie pociągała wiara w magię rytu, modlitwy? Ryzykujemy, idąc do Maryi i nie dochodząc do Jezusa, ku któremu Ona chce nas prowadzić. Był to dla mnie z początku apel o „oczyszczenie” mojej wiary. Było to również wezwanie do lepszego odkrycia oblicza Pana, Maryi, świętych. Wszystko pochodzi z boskiej miłości. Jest jedyna prawdziwa postawa: polegać na tej miłości.
Całe doświadczenie pasterskie może być drogą wiary i nadziei. Jest tak zawsze? Nie wiem. W każdym razie ważne jest spojrzeć na swoje życie i działanie względem Boga, najlepsze wziąć dla siebie, dla Kościoła, ludzi.
Ufam, że mój pobyt w Montligeon ukształtował mnie i pozwala wzrosnąć nadziei tym, którzy tam przybywają.