
0233851700
0233851715| P | W | S | C | P | S | N |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 30 | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | 1 | 2 | 3 |


Osoba nie tworzy się w ciągu jednego dnia. Budowa bytu ludzkiego realizuje się w historii każdej jednostki, w wydarzeniach szczęśliwych i trudnych, spotkaniach… Konstrukcja ta jest w ciągłym ruchu, nawet jeśli edukacja i rodzina stanowią w tym procesie stałe bazy. Ja osobiście jestem ukształtowana poprzez dwie różne i uzupełniające się historie: jedną w Etiopii i drugą we Francji. W swoim życiu (mam tylko 25 lat!) przebyłam przez różne wydarzenia, które określiły to, kim jestem dzisiaj.
Pierwszym znaczącym wydarzeniem jest ucieczka podczas trwania wojny na płn Etiopii, z moimi biologicznymi rodzicami. Miałam wtedy około 3 lat. Moi rodzice stracili tam życie i znalazłam się w obozie uchodźców z 2 dziewczynkami, które długo uznawałam za siostry. Było to w 2005 roku, podczas mojej pierwszej podróży powrotnej do kraju pochodzenia, gdy odkryłam, że nie miałam siostry.
Następnie był sierociniec, prowadzony przez włoskie zakonnice, gdzie było nas 50 dzieci, których wojna pozbawiła praw. Wojna ta, którą widziałam z bliska, uzmysłowiła mi, że szczęście jest ulotne i że marzenia dziecka mogą zniknąć w ciągu kilku sekund.
Drugim fundamentalnym wydarzeniem była moja adopcja w lipcu 1991. Przybyłam z ubogiego kraju, bez wody i elektryczności, gdzie szerzy się głód i panuje bieda, do kraju bardzo bogatego. Miałam wrażenie przelatywania wieku historii w ciągu kilku godzin podróży. W mojej rodzinie adopcyjnej zdałam sobie sprawę, że nic nie będzie jak dawniej. Byłam blisko śmierci i myślałam, aby nie przeżywać jej już nigdy. Otóż rzeczywistość wydawała mi się całkiem inna, kiedy dowiedziałam się o śmierci mojej cioci, potem wujka. Zapytywałam się wtedy: „Życie zabrało mi rodzinę biologiczną, pozwoli mi poznać rodzinę adopcyjną?”. Odczuwałam niemoc…
Mimo to mogłam odnaleźć pokój podczas mojej pierwszej podróży powrotnej do Etiopii w wieku 20 lat. 14 lat po adopcji odnawiałam tę samą podróż, choć w odwrotnym kierunku! Szansa, która była mi dana, do odkrycia wspomnień wizualnych, węchowych, smakowych, zapomnianych dotykowych, uspokoiła mnie wewnętrznie i pomogła mi zaakceptować moją historię. Inne elementy pozwoliły mi na otworzenie się: muzyka, skauting, duszpasterstwo, spotkania w grupie…
Od 18 miesięcy pracuję jako pielęgniarka w publicznym szpitalu. Rozwijam się w tym zawodzie, choć wydaje się trudny poprzez ciężar pracy i towarzyszenie pacjentom przy końcu życia.
Budowanie siebie przebiega także przez dzielenie się wzajemne swymi marzeniami. W ten sposób moja najlepsza przyjaciółka, także adoptowana, wyszła za mąż. Jestem matką chrzestną jej córki. Małżeństwo mojego brata, z adopcji, zaznaczyło się nowym wejściem do rodziny. Etapy te, których sama nie przeżywałam, dzieliłam jednocześnie z tymi, którzy stanęli na mej drodze. To dzielenie się w momentach codziennych, we wzajemnym wsparciu, pozwala wzrastać w budowaniu własnej budowli. I w końcu istnieje Ten, który każdego dnia towarzyszy mi w życiu, bez kogo nie mogłabym wszystkiego znieść, Bóg. Wiara w Boga, który jest moim źródłem i który pozwala mi sądzić, że szczęście jest możliwe mimo nieusuwalnych ran z dzieciństwa. Również wyjątkowe spotkanie z siostrą Emmanuelle pozwoliło mi na względność. Powiedziała: „ [..] w życiu nie ma porażek, żyjemy jedynie doświadczeniami”.
Przysłowie afrykańskie jest moją konkluzją: „Życie jest tęczą. Potrzeba deszczu i słońca, aby zobaczyć jego kolory”. We mnie „deszcz” i „słońce” zajmują miejsce wg tego, jak żyję, na każdym kroku, każdego dnia.